Czas dojazdu do miejsca postoju pojazdu a czas pracy kierowcy

29.08.2015

Jeżeli kierowca przejmuje pojazd z tachografem cyfrowym w miejscu, do którego dowieziono go innym samochodem, wówczas czas takiego dojazdu nie jest czasem odpoczynku. Czas spędzony na dojeździe powinien być oznaczony jako „dyspozycyjność”.

Dojazd kierowcy do miejsca postoju pojazdu

Kwestię dojazdu do miejsca postoju pojazdu, gdy pojazd nie znajduje się w miejscu zamieszkania kierowcy ani w bazie pracodawcy, szczegółowo reguluje treść art. 9 ust. 2 rozporządzenia (WE) nr 561/2006 Parlamentu Europejskiego i Rady w sprawie harmonizacji niektórych przepisów socjalnych odnoszących się do transportu drogowego (…). Natomiast kwestia, czy czas ten kierowca powinien zaliczyć jako „dyspozycyjność”, czy też jako „inną pracę”, nie jest rozstrzygnięta w przepisach wprost.

Dojazd kierowcy do miejsca postoju pojazdu - dyspozycyjność, czy inna praca

Gdyby w trakcie takiego dojazdu kierowca osobiście prowadził pojazd, co do którego nie ma obowiązku użytkowania tachografu (np. osobowy lub inny o dmc do 3,5t), wówczas taki okres należałoby zaznaczać jako „inna praca”. Rozstrzyga o tym art. 9 ust. 3 ww. rozporządzenia. W związku z tym, gdy kierowca nie pracuje podczas takiego przejazdu – jedyną opcją pozostaje „dyspozycyjność”.

Dodatkowo na taki wybór wskazywać może charakter takiej czynności – czyli bycie pasażerem, które w takiej sytuacji jest w zasadzie analogiczne z sytuacją spędzania czasu obok kierowcy, jadąc w obsadzie podwójnej (w zespole), a które z mocy przepisów jest traktowane właśnie jako „okres gotowości” (czyli dyspozycyjność). Tak więc taki czterogodzinny czas bycia dowożonym do pojazdu z tachografem należy zapisać jako „dyspozycyjność”.

Dojazd kierowcy do miejsca postoju pojazdu – zapis w tachografie

Nieuwzględnianie takiego czasu dojazdu do pojazdu, którym kierowca wykonuje swoją pracę, wykonując przewozy drogowe, jest częstym błędem. Przykładowo, jeżeli czas dowozu wynosi cztery godziny, wówczas taki 4-godzinny dojazd powoduje przecież, że kierowca skończył swój czas odpoczynku dziennego czy tygodniowego – właściwie cztery godziny wcześniej, niż ponownie zasiadł w swoim pojeździe. W takim przypadku czas na wykonanie kolejnego odpoczynku (13 lub 15 godzin) biegnie już zatem od czterech godzin, zanim kierowca w ogóle ruszył pojazdem z tachografem.

Niezapisanie takiego czasu dojazdu jako „dyspozycja” poprzez wpis ręczny w tachografie cyfrowym lub chociażby na wydruku skutkuje stwierdzeniem wykroczenia kierowcy, a mandat w wysokości 100 zł jest naliczany za każdy dzień ze stwierdzoną brakującą informacją o takim dojeździe. W gorszym przypadku gdy kierowca zapomni uwzględnić czas dojazdu w całym dobowym wymiarze czasu pracy, wtedy oprócz mandatu za brak wszystkich informacji o aktywnościach zostanie stwierdzone skrócenie odpoczynku dziennego.

Autorem odpowiedzi jest: 

Paweł Miklis

Nasze usługi

Audyt dokumentów czasu pracy
Ułożenie grafików czasu pracy
Szkolenia

Szkolenia Akademia Wiedza i Praktyka

Biblioteka kadrowego

Copyright ©  Wszelkie prawa zastrzeżone

Strona używa plików cookies.
Kliknij tutaj, żeby dowiedzieć się jaki jest cel używania cookies oraz jak zmienić ustawienia cookies w przeglądarce.
Korzystając ze strony użytkownik wyraża zgodę na używanie plików cookies, zgodnie z bieżącymi ustawieniami przeglądarki.

wiper-pixel