| Pytanie: W mojej firmie pracuję prawie 4 lata (od lipca 2005 r.). Do tej pory pracodawca nie tworzył planów urlopów, tylko wypisywało się wnioski o udzielenie urlopu we wskazanym przez pracownika terminie. Do listopada zeszłego roku pracownicy nie byli informowani, ile urlopu za dany rok im pozostało, chyba że sam pracownik się upomniał. W listopadzie dostałam informację z kadr, że przepadły mi 2 dni urlopu, których nie wykorzystałam w 2005 r., ani do potem do marca 2006 r. Czy nie jest tak, że kolejny urlop, który był mi udzielony, zostaje zaliczony jako wykorzystanie urlopu zaległego? Czy na wniosku o urlop muszę zaznaczać, że chcę wykorzystać urlop zaległy? Nie wiedziałam, że jakieś dni pozostały mi do wykorzystania. Czy to nie jest obowiązkiem pracodawcy poinformować o tym, abym wykorzystała te zaległe dni? W kodeksie pracy z 2008 r. czytałam, że w momencie rozwiązania umowy pracodawca może wypłacić ekwiwalent pieniężny, ale tylko licząc 3 lata wstecz, jeśli chodzi o niewykorzystany urlop. Natomiast w kodeksie pracy 2009 r. nie widzę takiego zapisku. Czy to znaczy, że niezależnie od kiedy pracuję, ekwiwalent zostaje wypłacany za urlop niewykorzystany przez cały okres mojej pracy w danej firmie? |